Złoto profesora Grodzickiego
Danuta Lipa, 31 marca 2012

Wydawałoby się, że „gorączka złota” należy już do czasów minionych, a barwne opowieści Jacka Londona o awanturnikach poszukujących tego cennego kruszcu na zawsze odeszły do historii. A jednak, nic bardziej mylnego, w czasach pogłębiającego się kryzysu i spadku zamożności wielu ludzi decyduje się podjąć ryzyko i szukać skarbów ukrytych w Ziemi. Niektórzy z nich (o zgrozo! w XXI wieku) miast złota znajdują śmierć z ręki porwanych żądzą posiadania tego metalu. Tym razem spragnieni wiedzy o złocie członkowie koła i goście, studenci oraz pracownicy ING z uwagą wsłuchiwali się w słowa prof. Andrzeja Grodzickiego, który na zaproszenie Studenckiego Koła Naukowego Geologów wygłosił 20 marca  odczyt pt. „Przeszłość i perspektywy złota na Dolnym Śląsku”.

Profesor Andrzej Grodzicki należy do grona seniorów wrocławskich mineralogów i petrologów. W swej pracy naukowej koncentrował się na petrologii okruchowych skał osadowych, mineralogii złota i innych minerałów ciężkich, petrografii osadów stanowisk archeologicznych oraz konstrukcji urządzeń do separacji i wzbogacania minerałów, czego dowodem jest posiadanie 11 patentów. Obecnie przebywa już na emeryturze, choć cięgle z wielkim zaangażowaniem i entuzjazmem przekazuje wiedzę i zdobyte doświadczenie młodszym pokoleniom. Imponujące wiadomości z zakresu historii połączone z doświadczeniem geologa pozwalają profesorowi być wielkim i niestrudzonym orędownikiem rozwoju geoturystyki na Dolnym Śląsku.

Rozpoczynając swoją prelekcję prof. Grodzicki przypomniał wszystkim podstawowe informacje o złocie (pozycję systematyczną, odmiany mineralogiczne, główne rudy oraz geologiczne warunki występowania). Złoto rodzime należy do pierwiastków rodzimych, powszechne są jego mieszaniny ze srebrem i związki z tellurem (tellurki złota: sylvanit, calaveryt, petzyt). Występuje w złożach magmowych (powiązanych ze skałami głębinowymi i wulkanicznymi) oraz egzogenicznych (rozsypiskowych). I o ile eksploatacja tego drugiego typu nie nastręcza większych trudności, to złoża endogeniczne sprawiają wiele problemów: począwszy od ekonomicznych, a kończąc na technicznych.

Jako kolejna zaakcentowana została pozycja tego metalu wynikająca z uwarunkowań kulturalnych: złoto od zawsze zajmowało i zajmuje wyjątkowe miejsce w naszym kręgu kulturowym, choć sprawa jego ogromnej wartości jest kwestią czysto umowną. Co ciekawe, złoto stanowiło wartość samą w sobie szczególnie dla rasy białej, bowiem przykładowo prekolumbijskie ludy Ameryki Północnej nie uważały tego za coś szczególnie cennego.

Następnie prelegent zarysował pokrótce historię górnictwa złota, zaznaczając, że jako pierwsze eksploatowane były złoża egzogeniczne, ze względu na łatwość wydobycia, a dopiero potem, po wyczerpywaniu złóż rozsypowych ludzie prowadzili wydobycie ze złóż magmowych, co związane jest jednak z dużym ryzykiem. W historii ludzkości zaznaczyły się cztery okresy, jak byśmy to dziś określili „boomu” na złoto (w neolicie i w epoce brązu, okresie celtyckim, średniowieczu i co warte uwagi, obecnie następuje właśnie czwarty okres świetności górnictwa tego kruszcu). Okazało się, że mistrzami w wydobywaniu złota byli Celtowie, którzy na teranie Dolnego Śląska, jeszcze przed naszą erą, pozyskiwali ten cenny surowiec m.in. w Górach Sowich czy Sowiej Dolinie w Karkonoszach. Przy tej okazji słuchacze dowiedzieli się ciekawej rzeczy o rodowodzie tych nazw, które wydawać by się mogło, pochodzą z języka niemieckiego, a tak naprawdę mogą wywodzić się od celtyckiego określenia złota.

Następnie przybliżone zostało całe spektrum metod stosowanych przez poszukiwaczy: od prymitywnej – klasycznej miski do płukania – po bardzo wyrafinowane techniki - związane z płuczkami i skomplikowanymi konstrukcjami do odzysku złota.

Chłonąc każde słowo wychodzące z ust profesorskich audytorium poznało też pokrótce historię Rosji i wydobycie złota w tym kraju, które w początkowym okresie było odmienne niż trendy na całym świecie. Tam bowiem zaczęto eksploatację od żył kwarcowych, a dopiero później skoncentrowano się na aluwiach. Fenomenalne okazało się również to, że Rosja jako obecny światowy rezerwuar złota przez długi okres swego istnienia nie miała własnego złota, a jedne z pierwszych ekspedycji poszukiwawczych, wysłane za panowania Iwana III Srogiego w okolice Peczory, poniosły klęskę. Dopiero zwycięstwo nad Chanatem Kazańskim otworzyło Rosji drogę do złóż syberyjskich i uralskich. Pierwsza kopalnia tego metalu na jej terytorium, zlokalizowana w Nerczyńsku, została otworzona za cara Piotra I Wielkiego. Oprócz Uralu, złoto zaczęto też wydobywać na Ałtaju, choć w tym pierwszym miejscu odnaleziono duże ilości platyny i największe ilości samorodków złota – w tym największy rosyjski samorodek „Wielki trójkąt” o wadze ponad 36kg. Dopiero w wieku XVIII zaczęto eksploatować złoto na Syberii (aluwia rzek Irtysz, Jenisej, Lena, Amur, Angara), a w wieku XX na Kołymie – nawiasem mówiąc największym cmentarzysku świata przejmująco opisanym przez Warłama Szałamowa, a potem Jacka Hugo-Badera. Kwestia wydobycia złota w Rosji ściśle połączona jest z historią Polski: zesłańcami z czasu zaborów i II wojny światowej, kiedy to nasi rodacy pracując katorżniczo wydobywali złoto na „Nieludzkiej Ziemi”, jak zwana jest daleka Syberia. Prof. Grodzicki wymienił także zapomniane już nazwiska polskich geologów odkrywających złoto rosyjskie: Aleksandra Czekanowskiego, prof. Jana Czerskiego, Józefa Kolskiego, Stefana Jaczewskiego i Karola Bohdanowicza.

Mając już punkt odniesienia w postaci złota Rosji, przystąpił profesor do głównego wątku, a mianowicie złota na Dolnym Śląsku, który był w naszym kraju regionem uprzywilejowanym, posiadającym największe bogactwa naturalne, od wieków przyciągające tutaj ludzi. W średniowieczu największe korzyści z tych zasobów zyskiwały powstające, jak grzyby po deszczu, osady górnicze, które z biegiem lat otrzymywały pierwsze prawa miejskie. Przede wszystkim należy wymienić tu Złotoryję (prawa miejskie w 1211 roku) oraz Lwówek Śląski (1217 rok).

Śląsk posiada endogeniczne złoża złota: w żyłach kwarcowych powiązanych między innymi z waryscyjską intruzją granitu Karkonoszy, żyłach kwarcowych granitognejsów Wądroża Wielkiego, permskich wulkanitach oraz plutonicznym masywie granitu kłodzko – złotostockiego. Złoża tego typu występowały m.in. w Złotym Stoku, Czarnowie, Radzimowicach, Kleczy, Radomicach, Wielisławiu Złotoryjskim. Drugi typ - złoża egzogeniczne wieku kenozoicznego, pochodzenia rzecznego i lodowcowego, są notowane w okolicach: Złotoryi, Lwówka Śląskiego, Legnickiego Pola, Mikołajowic, Głuchołaz i w Karkonoszach. Oba typy nie są obecnie eksploatowane.

Według badań prelegenta najbogatsze koncentracje złota okruchowego występują w osadach oligoceńsko – neogeńskich i preglacjalnych (górny pliocen - dolny plejstocen); w czwartorzędzie złoto również występuje, lecz w mniejszych ilościach, w osadach plejstoceńskich i holoceńskich. Dlatego też stratygrafia kenozoiku jest tutaj ogromnie ważna, aby odnieść sukces w poszukiwaniach, a nie tracić siły na bezowocne przepłukiwanie materiału nie zawierającego złota.

Wielki rozwój wydobycia tego metalu na Dolnym Śląsku nastąpił w średniowieczu, za czasów Henryka Brodatego, choć za jego następców nie było już tak sielankowo – w XIV wieku zamarło górnictwo w rejonie złotoryjskim i lwóweckim, a zakwitło w Legnickim Polu, Wądrożu Wielkim i Mikołajowicach, owocując nawet złotymi „wacławami” -  monetami bitymi w mennicy legnickiej. Jednak postęp robót górniczych doprowadził w niedługim czasie do zalewania kopalń, z czym ówczesna technika nie mogła dać sobie rady i wydobycie wygasło. W kolejnych wiekach następowały próby wznowienia pozyskiwania złota, z różnym skutkiem.

Z inicjatywy prof. Kazimierza Maślankiewicza w 1956 roku prof. Grodzicki rozpoczął badania dolnośląskiego złota. W tym czasie odkrył je w małej rzeczce koło Jeleniej Góry – Złotusze, która okazała się prawdopodobnie w tym czasie najbogatszym w ten kruszec miejscem w Polsce. Wydzielił kilka obszarów występowania tego metalu na Dolnym Śląsku i określił perspektywiczne tereny, które dotyczą złóż przede wszystkim egzogenicznych, ale i po części endogenicznych. Być może uda się również przekonać lokalne władze do wykorzystania hałd wyeksploatowanych pól złotonośnych w okolicach Złotoryi i Lwówka Śląskiego. Staraniem profesora zainicjowano też organizację konkursów w płukaniu złota. Choć wykorzystanie hałd jest dopiero w fazie projektów, to jak pokazuje teraźniejszość, Złotoryja zyskuje coraz większą sławę z powodu organizacji mistrzostw Polski i świata w płukaniu okruchów tego metalu.

Dalsze perspektywy złota na Dolnym Śląsku prof. Grodzicki widzi w trzech aspektach: 1) naukowym, 2) utylitarnym, 3) wykorzystania złota jako produktu rekreacyjno-turystycznego. W aspekcie naukowym złoto jest niezwykle ciekawym metalem pod względem mineralogicznym, geochemicznym, geologicznym, dlatego warto prowadzić badania dotyczące tego kruszcu. Utylitarny aspekt złota odnosi się do poszukiwań nowych, dotychczas nieodkrytych złóż złotonośnych, a także dotyczy przebadania starych hałd pochodzących z czasów średniowiecza leżących na dziesiątkach hektarów w rejonie Lwówka Śląskiego, Bolesławca, Złotoryi, Legnickiego Pola, Głuchołazów. Złoto jako produkt rekreacyjno-turystyczny jest obecnie na świecie absolutnym „hitem”, a turystyka związana z tym kruszcem wpisuje się w najbardziej opłacalną gałąź turystyki, to jest geoturystykę, w której Polska zajmuje znaczące miejsce w Europie.

Kończąc już swój odczyt prelegent zaproponował geoturystyczny szlak południowo – wschodni obejmujący Złoty Stok, Głuchołazy, Prudnik i w dalszej części przechodzący na stronę czeską oraz szlak północno – zachodni obejmujący pas od Legnickiego Pola, przez Złotoryję, Lwówek Śląski, Chojnów, Dziwiszów, kotlinę jeleniogórską, Karkonosze (rejon Jeleniej Góry, Szklarskiej Poręby, Karpacza i Świeradowa Zdroju) i w dalszej części przekraczający granicę polsko-czeską. Płukanie złota połączone miałoby być ze zwiedzaniem miejsc historycznych, poznawaniem zabytków przyrodniczych i wplecione w szlak wygasłych wulkanów.

Bogata historia, mnogość zabytków i miejsc wartych zobaczenia oraz zasoby naturalne lokują nasz region w niezwykłej pozycji, trzeba to docenić i umieć wykorzystać. Proponowana przez prof. Grodzickiego alternatywa połączenia złota, kultury, historii, geologii i turystyki, właśnie ze względu na mnogość łączonych aspektów wydaje się bardzo interesująca i kusząca. Licząc nie tylko na korzyści ekonomiczne dla poszczególnych miast, warto chyba bardziej zwrócić uwagę na odkrywanie i głębsze poznanie tej części naszego kraju.

Bardzo serdecznie dziękujemy profesorowi Andrzejowi Grodzickiemu, za to, że zgodził się przybyć i wygłosić tak interesujący odczyt, dzieląc się własną wiedzą i doświadczeniami. Mamy nadzieję, że nie zabraknie jeszcze okazji do wspólnych spotkań, z historią i geologią w tle.

update: 2013-09-11 22:20:22
SKN Geologów UWr © 2016 - Wszystkie prawa zastrzeżone
System by karo-net.pl | Logo by wojciech.zasina.net