Wyjazd terenowy do Zakładów Górniczych Lubin
Paweł Derkowski, 11 lutego 2014

Co roku, w okolicach stycznia, nasze Koło Naukowe organizuje wyjazd (właściwie zjazd) do jednej z kopalni KGHM. Tej zimy, dokładnie 12 lutego, wybraliśmy się do Zakładów Górniczych Lubin.

Nie zważając na wczesną godzinę i fakt, że sesja w pełni, o 4.00 zapakowaliśmy się do busa i odjechaliśmy w kierunku zachodnim. Krótka podróż minęła nam na leniwych rozmowach o ewolucji i możliwości istnienia innego życia we wszechświecie oraz przyjemnej drzemce. Po dojechaniu na miejsce wciąż było ciemno i po wyjściu z pojazdu część grupy (z niżej podpisanym) zgubiła się w drodze do bramy, zwiedzając niechcący szatnie ochrony. Po kilku chwilach jednak już razem weszliśmy do budynku kopalni, gdzie zostaliśmy przeszkoleni w używaniu aparatów ucieczkowych. Obejrzeliśmy też na planie kopalni miejsca, które odwiedzimy (rejon Wschód, oddział G-1). Następnie zeszliśmy do szatni, gdzie przebraliśmy się w odpowiednie stroje, w tym gustowne kraciaste koszule (widoczne na zdjęciu) i kalosze koloru błota. Po mniej więcej półgodzinnym oczekiwaniu i pobraniu lamp, udaliśmy się do szybu i zjechaliśmy pod ziemię

Na miejscu powitał nas sztygar Mariusz Książ, który następnie zapakował nas do landroverów, które miały nas zawieźć na miejsce. Po dość długim czasie (kopalnia jest w końcu całkiem spora) zatrzymaliśmy się, by przyjrzeć się procesowi podsadzkowania hydraulicznego. W ZG Lubin obecnie większość eksploatacji (poza jednym oddziałem) jest prowadzona w filarze ochronnym miasta, więc podsadzkowanie jest niezbędne. Po kilkunastu minutach dalszej jazdy przez ciemności i podziemne rzeki dotarliśmy do miejsca, które było głównym powodem naszej wycieczki. Otóż niedawno w czasie prowadzenia eksploatacji natrafiono tu na bardzo ciekawą strukturę. Na długości kilkudziesięciu metrów rozciąga się „żyła” prawie czystego chalkozynu, o miąższości osiągającej w jednym miejscu nawet 80 cm. Właściwie jest to nie tyle żyła, co raczej coś na kształt rozciągniętej soczewy. Jak powiedział jeden z towarzyszących nam pracowników, przez 25 lat pracy nie widział tam czegoś podobnego.

Jednym uchem słuchając ostrzeżeń, żeby nie walić młotkiem w przeciwnie do nas nachylone ściany, szybko zabraliśmy się do uszczuplania zasobów kopalni. Jako że mineralizacja siarczkowa występuje tu w obrębie między innymi dolomitów, to w niewielkich pustkach i szczelinach zbitego chalkozynu znaleźć można prawidłowo wykształcone kryształy węglanów (do ok. 0,5 cm), a także (widoczne pod lupą) kryształy samego chalkozynu. Na odsłoniętych powierzchniach obecne są fioletowe naloty kowelinu a także wtórne o barwie zielonej (prawdopodobnie malachit). Po niecałych dwóch godzinach pracy młotkami zebraliśmy do toreb efekty naszej pracy i zmęczeni oraz oblepieni błotem wsiedliśmy z powrotem do samochodów.

Po powrocie na powierzchnię i dokładnym starciu brudu z twarzy i innych części ciała, pożegnaliśmy się z naszymi przewodnikami i powolnym krokiem, uginając się pod ciężarem urobku, udaliśmy się w kierunku naszego autobusu. Mamy nadzieję jeszcze tu powrócić w kolejnych latach.

Wyjazd zorganizowali Michał Dajek i dr Adam Szuszkiewicz. Udział wzięli: Justyna Czyż, Paweł Gambal, Klaudia Cieślawska, Katarzyna Kądziołka, Marcin Olkowicz, Katarzyna Zboińska, Bartosz Świderski, Michał Bukała, Andrzej Korzekwa, Jacek Skurzyński, Mateusz Szadkowski, Łukasz Krzeszowski, Paweł Derkowski i Michał Dajek.

Studenckie Koło Naukowe Geologów serdecznie dziękuje Zakładom Górniczym Lubin za umożliwienie nam zjazdu pod ziemię i opiekę nad nami.

update: 2014-03-25 09:41:44
SKN Geologów UWr © 2016 - Wszystkie prawa zastrzeżone
System by karo-net.pl | Logo by wojciech.zasina.net