65 lat koła - sesja terenowa
Krzysztof Senderak, 02 kwietnia 2011
"Koło Naukowe jest przedziwną organizacją, która z upływem czasu nigdy się nie starzeje. Zawsze tworzą ją ludzie młodzi, których wymiana trwa przeciętnie co 2, może 3 lata." - przyznał w swoim wystąpieniu dr Waldemar Sroka, opiekun naszego koła. Doświadczenie przekazywane młodszym studentom pozwala zachować ciągłość, która jest podstawą do budowania tak wspaniałej 65-letniej tradycji ruchu naukowego młodych geologów. Ta niezwykle długa historia i pokolenia geologów, których wychowało koło, pomagają budować w świadomości aktualnych członków przekonanie o słuszności ich naukowych wyborów. Od nich samych wymagają jednak wyznaczania innych, niż w XX wieku, kierunków rozwoju.

Właśnie 65. jubileusz istnienia koła geologów na Uniwersytecie Wrocławskim umożliwił podjęcie dyskusji o nowych ścieżkach, którymi powinna podążać nasza organizacja. Nietrudno odnieść wrażenie, że obchody otwierają teraz przed naszym kołem szereg nowych możliwości,  pozwalają z optymizmem podejść do przyszłych projektów i budowania nowej jakości w działalności kół naukowych. Sesja terenowa była doskonałą okazją do rozmowy na temat wizerunku Studenckiego Koła Naukowego Geologów w piszącej się ciągle interesującej historii.

Wrocław – Sobótka

Nie minęły dwie godziny od zakończenia części oficjalnej związanej z referatami znamienitych gości, a członkowie koła i „przyjaciele młodych geologów” byli już w drodze z Wrocławia do Sobótki. To właśnie tam, w Masywie Ślęży cieszyliśmy się z wkroczenia naszego koła w „wiek emerytalny” (dr Sroka). Sesja terenowa w Ślężańskim Parku Krajobrazowym, niezwykle urozmaiconym geologicznie, stała się niewątpliwie jednym z większych wspólnych wyjazdów organizowanych w ostatnim czasie przez nasze koło (26 studentów). Wypadałoby mieć nadzieję, że geologiczne eksploracje w tak licznym gronie staną się normalnością. Nie od dziś wiadomo, że nic nie zastąpi wspólnych przygód, zdobywania gór, marszu z plecakiem, czy tradycyjnego ogniska.

Uczestnikom sesji terenowej towarzyszyli wspomniani „przyjaciele młodych geologów”, a wśród nich dr Waldemar Sroka, dr Adam Szuszkiewicz, dr Stanisław Madej i dr Stanisław Burliga. Na co dzień pracownicy Instytutu Nauk Geologicznych, na których pomoc, radę i liczne kontakty w kopalniach może liczyć całe koło naukowe. To oni stanowią fundament do rozwoju i przyszłych zrealizowanych projektów. Nam wystarczy tylko korzystać z wiedzy, którą zawsze oferują.

Sesja terenowa

Przenieśmy się jednak w czasie – do piątku, 1 kwietnia, aby za 5, 10, a może 25 lat móc wspominać ten wyjątkowy dzień w historii Studenckiego Koła Naukowego Gelologów. Spokojny desant z kursowego autobusu przeprowadziliśmy tuż przed godziną 19. Powietrze w ten piątkowy wieczór niosło w sobie gigantyczne pokłady zapachu wakacji, a delikatny chłód pierwszego dnia kwietnia zapowiadał gwieździstą noc! Nie czekając zbyt długo podzieliliśmy się na dwie asymetryczne grupy – pierwszą logistyczną, która miała zadbać o schronienie „Pod Wieżycą”, i drugą zaopatrzeniową, od której sukcesu zależało powodzenie całej operacji „świt w Sobótce”. Konstelacja gwiazd, a także światło w Biedronce zdawały się potwierdzać nasz dziki optymizm. Niedługo potem w naszych głowach pojawiła się błyskotliwa refleksja nad niesłuszną „asymetrią” podziału. Po wykupieniu znacznej części asortymentu w znanej sieci spożywczej, pełni energii, jak przystało na „młodych emerytów”, rozpoczęliśmy wspinaczkę nierównym chodnikiem, a później ulicą prowadzącą prosto do schroniska. Nasze nieliczne obawy nie dotyczyły przepisów drogowych, a tym bardziej złej aury pogodowej, lecz wytrzymałości czterech kółek w dwóch stalowych, kraciastych pojazdach, które wypożyczyliśmy z parkingu sklepu, aby przetransportować zakupy na wspólną biesiadę! Po zmroku, witani przez grupę logistyczną, jak prawdziwi bohaterowie, dotarliśmy „Pod Wieżycę”.

Wymiana poglądów na temat schronienia i wspólna kolacja (obiad) pozwoliła wszystkim na zregenerowanie sił po wyczerpującej, acz wartościowej sesji naukowej, którą wszyscy uczestnicy bez wątpienia na długo zapamiętają – niekoniecznie z uwagi na popełnione przez nas gafy, ale merytoryczną zawartość i naukowy wydźwięk referatów. Po krótkich chwilach spędzonych w schronisku, niezachęcani przez nikogo, z włączonymi czołówkami, rozentuzjazmowani studenci geologii ruszyli w podbój lasu, którego łupem miało paść bezwzględnie potrzebne drewno! Bez kozery używam słowo „drewno”, wszak żaden student kierunków przyrodniczych nie śmiałby udać się do lasu po drzewo. Nasi reprezentanci poruszali się przy tym bezszelestnie, aby nie spłoszyć dzikiej zwierzyny. Jedynie Marzena nie zdołała wytrzymać w proekologicznej atmosferze i raz po razie wydawała z siebie nierozpoznawalne dla nas dźwięki. Niektórzy podejrzewają ją o pokrewieństwo z bażantem – z tego też względu cieszyliśmy się z jej powrotu do byłych znajomych i nie karciliśmy takich zachowań.

Ognisko

Ciemna noc okryła uroczą polanę, lecz blask księżyca i pierwsze płomienie skonstruowanego przez nas ogniska rozświetliły twarze wszystkich wokół stadnie zebranych. Aż włos się na głowie jeży, a dreszcze ogarniają plecy, gdy pomyśli się o tej ognistej atmosferze wspólnie spędzonego czasu! Na pewno wiecie o czym mówię – niekończące się rozmowy, dźwięk gitary i trzaski palonego drewna. Struny niemalże żarzyły się, gdy szarpał je Piotrek Wojtulek śpiewając energetyczne teksty „Kultu”. Studził je na zmianę Marcin Goleń umiejętnie brzdąkając ogniskowe ballady. I gdy śpiewom nie było końca, a „świt w Sobótce” zbliżał się wielkimi krokami, postawiliśmy na krótką, acz konieczną drzemkę. Wśród nas znaleźli się i tacy, którzy zamiast snu wybrali zdobycie Wieżycy (415 m n.p.m.) o piątej nad ranem!

Sesja terenowa zaczęła się jednak na dobre dnia następnego. Po niezbyt przespanej nocy o podtrzymanie naszych dobrych nastrojów zadbały Marta Rudolf i Basia Huszcza, które w niesłychanym tempie przygotowały liczne kanapki i ciepłe napoje. Akompaniował im, zawsze chętny do pomocy, Michał Kościuczyk.

Wiry

Geologiczną wędrówkę w Masywie Ślęży rozpoczęliśmy od wsi Wiry, w której nieprzerwanie od 1960 roku funkcjonuje głębinowa kopalnia magnezytu. Magnezyt występujący w Wirach jest efektem procesu serpentynizacji magmowych skał ultrazasadowych. Wydobywany był z żył o grubości nawet powyżej 1m, które występują w serpentynitach. Obiektem zainteresowania nie było jednak dla nas samo wyrobisko górnicze, ale hałda materiału płonnego pochodzącego z wydobycia. To miejsce znane jest z występowania rzadkich minerałów, które towarzyszom magnezytom. Nasze pojawienie na hałdzie poprzedzone zostało skromnymi opadami deszczu, który znacznie ułatwił poszukiwania, odsłaniając najlepsze próby chryzoprazu, chryzotylu, antygorytu (szczególnie dużo), chalcedonu (w odmianach sard i jaspis) i thulitu (zasobna w mangan odmiana zoisytu lub klinozoisytu). Minerały, które tam występują, a których nie udało nam się znaleźć to wermikulit i talk.

Źródła w Masywie Ślęży

Po wnikliwej eksploracji hałdy w Wirach ruszyliśmy zwartą grupą na wschód, w kierunku Czernicy (481 m n.p.m.), wzgórza położonego niedaleko od Masywu Raduni. Przy jednym z licznych źródeł uczestnicy sesji terenowej mieli okazję wysłuchać prelekcji Marcina Wąsowskiego na temat źródeł w Masywie Ślęży. Przedstawiciel studiów hydrogeologicznych i jednocześnie przewodnik sudecki z pasją i zaangażowaniem przedstawił nam historię wykorzystania źródeł, ich charakter i występowanie w utworach skalnych.

Pierwsze badania źródeł w Masywie Ślęży sięgają pierwszej połowy XX wieku - mówiły one o 19 źródłach szczelinowych, z czego 9 znajdujących się w obszarze występowania gabra. Badania  prowadzone od ponad 30 lat przez pracowników Zakładu Hydrogeologii UWr w obszarze MŚ dokumentują 38 źródeł. Większość z nich występuje w przedziale wysokości 300-500 m n.p.m. - poniżej kontaktu skał gabrowych i granitowych. Mają one głównie charakter źródeł szczelinowych i rumoszowych o wydajności od 0,01 do 3 l/s. Największą wydajność reprezentują przy tym wypływy z serpentynitów (do 4 l/s). Później można wyróżnić wypływy z granitów (0,01 do 2,5 l/s) i gabra (do 0,25 l/s). Najniższa wydajność charakteryzuje źródła wypływające z amfibolitów (poniżej 0,1 l/s). Warto zwrócić uwagę na granit, który ze względu na istnienie spękań ciosowych QLS jest lepszym kolektorem wód podziemnych od mniej zasobnego w wodę gabra. Wody źródlane w MŚ wykazują niską mineralizację ogólną (200-500 mg/l) i są to wody słodkie o składzie siarczanowo – wodorowęglanowo – wapniowym o pH = 4,9-6,7. Nie od dziś wiadomo, że skład wód podziemnych ściśle związany jest ze składem mineralnym skał będących kolektorem tych wód, dlatego też w źródłach stwierdzono obecność jonów niklu, chromu, tytanu, cyny i kadmu.

Chromity pod Czernicą

Po niezbyt trudnym podejściu urokliwymi zakątkami Ślężańskiego Parku Krajobrazowego znaleźliśmy się pod Czernicą, pod którą swe skrzydła rozwinęli Adam Mazurek z geologii poszukiwawczej i Piotr Kenis z petrologii. Ich wiedzę skontrastował i uzupełnił o mineralogiczne ciekawostki dr Adam Szuszkiewicz, specjalista mineralogiczny.

Stoki wzgórza „podziurawione” są przez liczne sztolnie i wkopy, które pojawiły się tu zaraz po odkryciu złoża rud chromu w serpentynitach. Pierwszy okres eksploatacji w tym obszarze przypada na lata 1890-1899, tak aby później mogła zostać wznowiona w latach 1940-1944, czyli w okresie II wojny światowej. Chrom był wtedy metalem o znaczeniu strategicznym, gdyż używano go do produkcji stali czołgowej (chrom zwiększał jej wytrzymałość). W późniejszych latach okazało się, że chromit jest na tyle rozproszony w serpentynitach, że jego eksploatacja jest nieopłacalna. Również zawartość platynowców w tych skałach okazała się niewystarczająca by wznowić eksploatację.

Interesujące z geologicznego punktu widzenia jest jednak powstanie chromitów, czyli głównej rudy chromu. Ich pochodzenie tłumaczy się wyługowaniem chromu z serpentynitów przez roztwory hydrotermalne i osadzenie go w postaci gniazd rudnych. Chromity tkwią w serpentynitach najczęściej w postaci ziarnistej i kulistej. Szczególnie ciekawa z kolekcjonerskiego punktu widzenia jest ruda ospowata, w której izometryczne, czarne ziarna chromitu są rozproszone w przeświecającym, zielonym serpentynicie. Oprócz cennego chromitu, znaleźliśmy również blaszkowy talk. Ciekawostką na tym terenie jest występowanie chlorytu chromowego – kammereryt, o którym opowiedział nam dr Stanisław Madej. Wykazuje on odmienne zabarwienie w świetle naturalnym i sztucznym – od fioletu do purpury.

Przełęcz Tąpadła – Wrocław

Sesję terenową zakończyliśmy w samym sercu Ślężańskiego Parku Krajobrazowego, między masywem Ślęży (718 m n.p.m.) i Raduni (573 m n.p.m.). Przejście „kilku” kilometrów i aktywna eksploracja odsłonięć geologicznych sprawiły, że wszyscy okazali się pozytywnie zmęczeni. Droga powrotna minęła równie szybko, jak minione dwa dni – podczas sesji referatowej i terenowej. Tradycyjnie w autobusie towarzyszyła nam śpiewająca atmosfera, w której na szczególną uwagę zasługuje piosnka zwana „Hymnem Geologa”. Organizacja obchodów okazała się strzałem w dziesiątkę! Można mieć tylko nadzieję, że gdy skończymy studia pozostaną nam w pamięci niezatarte wspomnienia, a nowi studenci, którzy przejmą inicjatywę w kole, za kilka lub kilkanaście lat stworzą coś równie wspaniałego. Życzyłbym tego wszystkim związanym przez te 65 lat ze Studenckim Kołem Naukowym Geologów – organizacji, której nigdy nie będzie końca! A na 100 rocznicę przyjadę osobiście, Przyjaciele.

Bibliografia:
1) A. Majerowicz, "Krótki przewodnik terenowy po skałach ofiolitowego zespołu Ślęży oraz ich petrologicznej i geologicznej historii"
2) J. Żaba, "Ilustrowany słownik skał i minerałów"
update: 2013-11-06 21:48:06
SKN Geologów UWr © 2016 - Wszystkie prawa zastrzeżone
System by karo-net.pl | Logo by wojciech.zasina.net